Jak mówił Napieralski, PO w czasie kampanii wyborczej 2007 roku zapowiadała nowe standardy i przejrzystość w polityce. Po złych rządach PiS, po kłótniach w koalicji miało być inaczej, a okazuje się, że jest tak samo albo i gorzej - ocenił szef SLD.
Jak podkreślił, stocznie to nasza historia i przez wiele lat duma narodowa. Dziwię się, że Donald Tusk, który swoją karierę polityczną opiera na ruchu związkowym, który właśnie wywodzi się ze stoczni, tak postąpił ze stoczniami w Gdyni i w Szczecinie. Domagaliśmy się i domagamy się jawnej, czytelnej i prostej informacji dotyczącej polskich stoczni - oświadczył Napieralski.
W jego ocenie sytuacja zakładów w Gdyni i Szczecinie jest dramatyczna. Nie ma inwestora, stocznie stoją dzisiaj przed dramatyczną sytuacją: czy będzie dalej podtrzymana produkcja, czy stocznie będą w ogóle funkcjonować. Pytanie: czy w ogóle był inwestor, kto to był ów +tajemniczy inwestor+, który miał kupić stocznie i czy ta produkcja miała być podtrzymana - pytał szef SLD.
Według niego, rząd oszukiwał w sprawie stoczni. Cały czas oszukiwano nas, że wszystko jest w porządku, że brak przelewu pieniędzy jeszcze w lipcu (za majątek stoczni - PAP) to tylko tak naprawdę spór między inwestorem a polskim rządem. Wmawiano nam wtedy, że brak pieniędzy to tylko dlatego, że ktoś napisał dziwny list (chodzi o list Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego do katarskiego inwestora, w którym sugerowano, że stocznia szczecińska mogła być pralnią brudnych pieniędzy) - mówił Napieralski.
- Dlaczego nie chcą przedstawić nam dzisiaj rządzący umowy, dlaczego nie chcą nam opowiedzieć, jak trwały negocjacje? Co działo się tak naprawdę podczas negocjacji? Dlaczego dzisiaj Donald Tusk milczy? Dlaczego pan minister skarbu Aleksander Grad nie chce nam o tym powiedzieć? Co się wydarzyło, czy jest coś tajnego? - dopytywał polityk.
Jak dodał, skoro tamtejsza agencja inwestycyjna Qatar Investment Authority (QIA) może przejąć od SPFG projekt zakupu polskich stoczni i wejść w prawa inwestora. Według ministra, transakcja - jeśli doszłaby do skutku - miałaby zostać sfinalizowana do 31 sierpnia.
Gdyby tak się jednak nie stało, Grad miałby zlecić Agencji Rozwoju Przemysłu wszczęcie postępowanie wobec Stichting Particulier Fonds Greenrights o odszkodowanie.
Jak mówił Napieralski, PO w czasie kampanii wyborczej 2007 roku zapowiadała nowe standardy i przejrzystość w polityce. Po złych rządach PiS, po kłótniach w koalicji miało być inaczej, a okazuje się, że jest tak samo albo i gorzej - ocenił szef SLD.
Jak podkreślił, stocznie to nasza historia i przez wiele lat duma narodowa. Dziwię się, że Donald Tusk, który swoją karierę polityczną opiera na ruchu związkowym, który właśnie wywodzi się ze stoczni, tak postąpił ze stoczniami w Gdyni i w Szczecinie. Domagaliśmy się i domagamy się jawnej, czytelnej i prostej informacji dotyczącej polskich stoczni - oświadczył Napieralski.
W jego ocenie sytuacja zakładów w Gdyni i Szczecinie jest dramatyczna. Nie ma inwestora, stocznie stoją dzisiaj przed dramatyczną sytuacją: czy będzie dalej podtrzymana produkcja, czy stocznie będą w ogóle funkcjonować. Pytanie: czy w ogóle był inwestor, kto to był ów +tajemniczy inwestor+, który miał kupić stocznie i czy ta produkcja miała być podtrzymana - pytał szef SLD.
Według niego, rząd oszukiwał w sprawie stoczni. Cały czas oszukiwano nas, że wszystko jest w porządku, że brak przelewu pieniędzy jeszcze w lipcu (za majątek stoczni - PAP) to tylko tak naprawdę spór między inwestorem a polskim rządem. Wmawiano nam wtedy, że brak pieniędzy to tylko dlatego, że ktoś napisał dziwny list (chodzi o list Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego do katarskiego inwestora, w którym sugerowano, że stocznia szczecińska mogła być pralnią brudnych pieniędzy) - mówił Napieralski.
- Dlaczego nie chcą przedstawić nam dzisiaj rządzący umowy, dlaczego nie chcą nam opowiedzieć, jak trwały negocjacje? Co działo się tak naprawdę podczas negocjacji? Dlaczego dzisiaj Donald Tusk milczy? Dlaczego pan minister skarbu Aleksander Grad nie chce nam o tym powiedzieć? Co się wydarzyło, czy jest coś tajnego? - dopytywał polityk.
Jak dodał, skoro tamtejsza agencja inwestycyjna Qatar Investment Authority (QIA) może przejąć od SPFG projekt zakupu polskich stoczni i wejść w prawa inwestora. Według ministra, transakcja - jeśli doszłaby do skutku - miałaby zostać sfinalizowana do 31 sierpnia.
Gdyby tak się jednak nie stało, Grad miałby zlecić Agencji Rozwoju Przemysłu wszczęcie postępowanie wobec Stichting Particulier Fonds Greenrights o odszkodowanie.

